główna strona
wróć
Terroryzm a religia
Ostatnia zmiana: 19.01.2011, Autor artykułu: Waldemar Miotk
religiaterroryzm.jpg

Żyjemy w czasach powszechniej globalizacji. Poszczególne, dotąd dosyć rozproszone i odseparowane kultury, zaczęły się kontaktować, przekazywać sobie myśli, idee i pomysły. Coraz więcej obcych naleciałości znaleźć można we wszystkich społecznościach. We współczesnym świecie jest to praktycznie nie do uniknięcia.

W jednym z wcześniejszych swoich tekstów, przychyliłem się do tezy, iż wszystko dąży do pewnego rodzaju monokultury, do świata gdzie nie będzie znacznych różnic, które mogłyby być powodem konfliktów. Ale zanim to nastąpi, zajdzie potrzeba ustalenia, które z wartości wyznawanych w poszczególnych kulturach będą tymi dominującymi. Niestety, nie da się tego określić w sposób demokratyczny, przez głosowanie. Jedyną skuteczną metodą działania jest dobór naturalny. Zanim więc ustalenie się monokultury będzie możliwe musi nastąpić wiele konfliktów, potyczek, wojen a nawet aktów terrorystycznych. Jak dotąd, są to naturalne dla ludzkości sposoby ustalania ważności wyznawanych wartości.

W większości kultur na naszym globie, najważniejszym nośnikiem wartości, dodatkowo je kreującym i kształtującym, są wyznawane przez lokalną ludność religie. One to, jako najsilniejsze przedstawicielstwa poszczególnych grup kulturowych, będą ustalały kształt docelowej monokultury. Na dodatek, wszyscy zdają sobie sprawę z tego1, że tylko jedna z nich może przetrwać w końcowym rozrachunku2.

Właśnie o tym, że taka „walka cywilizacji” trwa, pisze Andrzej Grzegorczyk w swojej polemice do tekstu Jacka Hołówki „Terroryzm i religia”3. Szkoda, że J.Hołówka jawnie odrzuca tą tezę, nie zauważając tego problemu. Według niego każda z cywilizacji będzie zawsze żyła według swoich ideałów w ramach granic swoich krajów czy też państw. Byłoby to idealnym rozwiązaniem, jeżeli nie brać pod uwagę tego co napisałem wcześniej. Jeżeli wartości kulturowe są kształtowane przez wyznanie religijne jej członków, a większość religii ma tendencje do ekspansji, to nie ma szans na ciągłe pokojowe współistnienie cywilizacji, różnych kultur a w szczególności religii.

Wszystkie religie mające tendencje do ekspansji wierzą w pewien niematerialny świat wartości, zazwyczaj pochodzący od Boga, do którego należy przekonać jak największą liczbę ludzi. To nawet nie jest przeciw tym ludziom, ale dla ich dobra. W końcu wszystkie one twierdzą, że są jedynymi prawdziwymi prowadzącymi w jakiś sposób do ostatecznego celu człowieka. Aby mogły one egzystować obok siebie, najpierw musiałyby uznać, iż istnieje taka możliwość, że mogą się mylić, a co gorsza dopuścić to, iż inne religie mogą mieć rację. Nie ma takiej możliwości z żadnej strony, gdyż byłby to dla niej koniec.

Wojna kultur pociąga za sobą pewne środki, które nie są wykorzystywane w tradycyjnych konfliktach. W tym przypadku nie ma możliwości ustalenia linii frontu, postawienia żołnierzy i dokonania ataku. W szczególności, jeżeli jedna z nich uważa się za słabszą militarnie, to musiałaby być kulturą samobójczą, aby na coś takiego przystać. Jednym ze sposobów walki z obcą i silniejszą cywilizacją jest właśnie terroryzm. W ostatnich latach to właśnie terroryzm islamski był najbardziej odczuwalny przez różne cywilizacje. Dzieje się tak z tego powodu, iż jedynie religia może obiecać pewne korzyści, które otrzyma terrorysta po swojej śmierci. Można oczywiście obiecywać jeszcze korzyści materialne rodzinie zamachowca po jego śmierci, ale nic bardziej nie motywuje niż korzyści dla samego siebie i dla jedynego i najwyższego Boga.

Oczywiście przyznać też należy, że każda z większych religii (oraz większość tych mniejszych) nie jest jednym monolitem. Zależnie od interpretacji odpowiednich dla danej religii świętych pism, odmian grup ich wyznawców jest zawsze bardzo wiele. W każdej z nich znajdą się zarówno grupy skrajne jak i pośrednie. Zazwyczaj z grup skrajnych rekrutują się fundamentaliści, którzy mogą w pewnych warunkach przekształcić się w terrorystów. Nie ma możliwości powstrzymania ich działania od strony tych ostatnich (terrorystów). Przychylam się tutaj do zdania Jacka Hołówki, że z nimi nie może być żadnych dyskusji, gdyż oni po prostu nie chcą dyskutować4. Aby ich powstrzymać należy walczyć z tymi, którzy ich posyłają, czyli z fundamentalistami. Nie rozstrzygam tutaj, czy to ma być walka zbrojna, czy też dyskurs. To tylko pokazanie miejsca, gdzie należy szukać rozwiązania problemu terroryzmu.

Nie sposób w tym miejscu, przynajmniej w kilku słowach nie wspomnieć o tzw. „poprawności politycznej”. Bardzo interesująco podzielił przeciwników i zwolenników poprawności politycznej Andrzej Szahaj5. Stwierdził, że przeciwnicy zakładają, iż używany język odbija rzeczywistość niczym lustro, w którym można zobaczyć obiektywny świat. Robić to należy jak najbardziej wiernie bez dwuznaczności. Język byłby więc jakimś „neutralnym medium”. Z drugiej strony, zwolennicy twierdzą, iż język potrafi działać na świecie kształtując naszą rzeczywistość. Niestety, nie mogę zgodzić się z tym podziałem do końca. Biorąc pod uwagę to co napisałem wcześniej, stwierdzić należałoby raczej, iż obie strony mają rację. Z jednej strony język kształtuje się w ten sposób, iż odbija się w nim w pewien sposób istniejąca rzeczywistość, z drugiej strony, odpowiednie jego kształtowanie, może wpływać na świadomość ludzi z niego korzystających. Widać to głównie w debatach politycznych a już w szczególności w debatach bioetycznych. Już po używanych słowach (bez analizy treści wypowiedzi) można poznać, który z dyskutantów, jakie stanowisko prezentuje. Z jednej strony będą padały słowa „dziecko”, „człowiek”, „mordowanie” z drugiej strony „embrion”, „komórka” czy też „utylizacja”. Używanie tych słów ma oczywiście na celu odpowiednie reakcje emocjonalne u odbiorcy. Gorzej brzmi „mordowanie dzieci” niż „utylizacja komórek”. A chodzi dokładnie o tą samą czynność.

W takim przypadku zwolennicy poprawności politycznej chcą kształtować świat ku dyskusji, a co za tym idzie ku, globalizacji i monokulturze, natomiast przeciwnicy wolą dotychczasowe zróżnicowanie. Jak więc postępować z terrorystami? Czy mówić bezpośrednio : „islamscy terroryści”, czy też zgodnie ze skrajną poprawnością polityczną mówić „bojownicy o wolność”. Wszystko zależy od tego, czy widzimy możliwość porozumienia się z nimi, czy też nie. Na podstawie treści tego tekstu, można stwierdzić, iż nie należy się nastawiać na skuteczne mediacje, na najniższym poziomie. Może więc czas zacząć ponownie nazywać rzeczywistość tego świata taką jaką ona jest naprawdę.
 


1 Niektórzy wyczuwają to jedynie intuicyjnie, nie zdając sobie z tego jawnie sprawy, jednak działają tak jakby doszli do tego rozumowo.

2 Do tego typu religii, można by zaliczyć też np. ateizm, jako wiarę w to, iż Boga nie ma (wiedzę a nie wiarę - według niektórych). Ateizm również jest nośnikiem pewnych wartości, choć ze względu na brak nagrody po śmierci, nie jest w stanie tak silnie oddziaływać jak religie teistyczne.

3 Andrzej Grzegorczyk, „Terroryzm i religia”, Etyka 2002, nr 35, str. 177

4 Jacek Hołówka, „Dialog z terrorystami? Po co?”, Etyka 2002, nr 35, str. 184

5 Andrzej Szahaj, „E Pluribus Unum? Dylematy wielokulturowości i politycznej poprawności”, Universitas, Kraków 2004, str. 156

 

Komentarze(0)

Podpis:
W celu potwierdzenia, zaznacz pole pod znakiem: 6
Capcha
(c)2007-2016 Waldemar Miotk - ostatnia aktualizacja silnika 06.02.2016 - Twój IP: 54.174.43.27. Ta strona, aby lepiej działać, używa plików cookie przechowywanych na komputerach użytkowników. Wszystkie prawa do tekstów zamieszczonych na stronie są zastrzeżone, chyba że przy konkretnym tekście znajduje się inna informacja.
go up