Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1280x1024, chociaż i pod 1024x786 też powinna wyglądać w miarę dobrze. Przy 800x600 będzie trzeba się sporo poprzewijać.

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 26 gości 

Moja odpowiedź na pytania kard. Stanisława Dziwisza PDF Drukuj Email
niedziela, 10 października 2010 20:16

dziwiszDzisiaj we wprowadzeniu do mszy świętej w Krakowie-Łagiewnikach, metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz zadał kilka pytań na które chciałbym teraz udzielić odpowiedzi. Skarżył się na dosyć dużą część narodu, zarzucając mu wrogość wobec kościoła. Czyżby nie zauważył, iż sam jest przyczyną, przynajmniej częściową, tej okazywanej teraz wrogości? Z góry chciałbym zapewnić, iż nie należę do grona osób zwanych antyklerykałami, ale coraz częściej przyznaję im rację.

Osobiście zależałoby mi na tym, aby autorytet kościoła był jak największy. Upadek zaufania do jednej instytucji spowoduje wejście w to miejsce innej. Oby nie był to, ostatnio bardzo radykalny, muzułmanizm.

Nie będę się tutaj długo rozpisywał na ten temat, udzielę tylko kilka podstawowych wyjaśnień.

 

Pytanie nr 1 : Dlaczego pojawia się wrogość wobec Kościoła?

Odpowiedź : Kościół, przynajmniej większość hierarchów, opowiadając się po jednej ze stron walki politycznej, nastawia się na takie same ataki, jakie spotykają polityków. Nie ma się do dziwić, że pojawia się wrogość wobec partyjnie i stronniczo nastawionego kościoła ze strony osób nie mających takich samych sympatii politycznych. A tłumaczenie, iż w kościele są ludzie o różnych przekonaniach politycznych, mimo iż na pewno prawdziwe, nie może przynieść skutku, dopóki hierarchowie, ci najwyżej, nie zdobędą się na oddzielenie od polityki. Polityka zawsze była w dziedzinie zainteresowania dużej części narodu i zawsze budziła skrajne emocje. Dlaczego akurat teraz i w tym przypadku miało by być inaczej?

We wstępie napisałem, iż i kardynał Dziwisz ma swój udział w budowaniu nienawiści do kościoła. Największym jego błędem było wyrażenie zgody na pochówek tragicznie zmarłej pary prezydenckiej na Wawelu. Ta decyzja spowodowała podzielenie narodu, pęknięcie, którego nie da się łatwo i w krótkim czasie zabliźnić. Dodatkowo pamiętam, jaka w tamtym czasie następowała manipulacja i krytyka osób które się przeciwstawiały temu działaniu. Przed pogrzebem tłumaczono przeciwnikom pochówku, iż teraz nie wypada się sprzeciwiać, to nie ten czas, to za wcześnie po katastrofie, to jest nieludzkie, możecie to zrobić później. Zdrada nastąpiła po pogrzebie, gdy zaczęto tłumaczyć przeciwnikom pochówku : teraz to już za późno, przecież nie będziemy przenosili raz pochowanych w inne miejsce, teraz niech już tam zostaną. Wszyscy, którzy sprzeciwiali się, poczuli się bardzo oszukani, oszukani przez jedną z najbardziej zaufanych instytucji na świecie, przez kościół katolicki.

W takim przypadku zupełnie nie rozumiem, jak można się dziwić, iż wrogość wobec kościoła (nie Boga, a instytucji, firmie) wzrasta? Przecież przedstawiciele kościoła robią wszystko aby tak właśnie było. Czasami się zastanawiam, czy nie robią tego specjalnie.

 

Pytanie nr 2 : Dlaczego chce się go pozbawić głosu?

Odpowiedź : Dlatego, że jest to głos stronniczy, niezgodny z własnymi, głoszonymi przez lata ideami. Często słychać w tym głosie manipulację i hipokryzję. A głos ten dociera do wielu prostych ludzi, którzy święcie w niego wierzą i są przekonani, iż ksiądz zawsze mówi prawdę i podobnie jak papież, jest nieomylny. Są to ludzie, którzy ślepo i łatwo dają się sprowadzać na złą stronę, dają sobą bez żadnej refleksji manipulować. Normalnie kościół wobec takich ludzi pełni bardzo dobrą funkcję bycia przewodnikiem duchowym, wskazującym drogę, lecz ostatnio wskazuje drogę w stronę człowieka, który biorąc różne leki, nie wie co robi, a jest jednym z głównych rozgrywających w polityce. Wynika z tego, że kościół chciałby doprowadzić do zniszczenia kraju (przekazanie władzy osobie chorej), a przecież tak być nie może, i myślę, że tak nie jest. Więc jaki może być drugi wniosek? Kościół sam jest w swoim świecie zagubiony, nie wie co czyni. W związku z tym, iż ma tak duży zasięg i tak dużą władzę, nie powinien zajmować się polityką.

 

Pytanie nr 3 : Dlaczego chce się mu odmówić prawa do obecności z życiu Narodu?

Odpowiedź : Nikt nie odmawia kościołowi obecności w życiu Narodu. Wręcz przeciwnie. Kościół jest jednym z filarów trwałości pewnych wartości. Problemem jest sposób w jaki kościół chciałby uczestniczyć w tym życiu. Chciałby to robić dokładnie tak samo jak religie muzułmańskie, poprzez wprowadzenie swojego prawa kościelnego, prawne promowanie jedynie słusznych idei i wartości. A przecież, bardzo często, okazuje się, iż kościół wcale nie miał racji, mylił się, popełniał błędy. Potem musi  za nie przepraszać. Kościół nie powinien wtrącać się do tworzenia prawa stanowionego, a jedynie sugerować jak być powinno kierując się własnymi wartościami. Powinien być sumieniem Narodu a nie jego kierownicą. Niestety w przypadku naszego kraju, wchodzi on butami do prawa i polityki i poprzez to próbuje narzucić w kraju prawo kościelne. A co najgorsze, każdą próbę zwrócenia mu uwagi na to, iż powinien zajmować się tym czym powinien, traktuje jako straszny atak bojówek ateistycznych i agnostycznych a może nawet żydowskich i masońskich. Zresztą, podobną metodę zwierania szyków i szukania sobie wroga zewnętrznego, przeciwko któremu można by walczyć, stosuje partia przez kościół (przynajmniej w większości) popierana : PiS.

 

To są takie, dosyć ogólne, odpowiedzi na zadane pytania. Każdą z nich oczywiście można by znacznie rozbudować, ale nie wydaje mi się to akurat teraz potrzebne.

 

Dodaj komentarz


Wyszukaj na stronie

Losowo z galerii