Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości ekranu 1280x1024. Przy mniejszych rozdzielczościach skalowanie zdjęć z galerii powoduje znaczne zmniejszenie ich jakości.

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 26 gości 

Moje wrażenia po 30 zjeździe tak zwanej Solidarności PDF Drukuj Email
poniedziałek, 30 sierpnia 2010 22:45

Śniadek wyciera sobie gębę SolidarnościąDzisiaj nie będę się rozpisywał. Napiszę jedynie krótko kilka zdań o tym co dzisiaj zobaczyłem i usłyszałem. A jestem pod wielkim wrażeniem pewnego święta, które się właśnie zaczyna, święta które zapadnie chyba w pamięć na dłuższy okres. Tyle nienawiści, demagogii, nieprawości a nawet manipulacji i to nie tylko wśród publiczności, która w końcu może być przypadkowa, ale i wśród prelegentów, nie słyszałem już dawno. Szczególnie zaczęła mnie dziwić osoba, która jest przedstawiona obok na zdjęciu - pan przewodniczący związku zawodowego mającego czelność zwać się "Solidarność", wycierająca sobie tą solidarnością gębę i mam nadzieję, że nie coś gorszego. Spodziewałem od tej osoby się większej klasy. To jednak co dzisiaj zobaczyłem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

"Nie wolno ludźmi manipulować" powiedział największy manipulator we współczesnej Polsce Jarosław Kaczyński. Potem dodał : "Nie wolno ludzi oszukiwać". Czyżby przemówienie mówił do siebie? "Trzeba mówić jak jest" - dokończył. Dobrze więc napiszę jak jest.

Wszystko co dzisiaj się działo było w zasadzie do przewidzenia. Myślę, że i prezydent i premier i prezes i przewodniczący doskonale wiedzieli na jaką walkę się szykują. Przewidział to też Lech Wałęsa, który nie pojawił się na tych "obchodach". Rozumiem go całkowicie, na jego miejscu też bym się tam nie pojawił. Po co mu jeszcze przeżywać taki stres. On tego nie potrzebuje. Cyrk lepiej ogląda się jako widz, niż uczestnik, a taki cyrk to chyba lepiej jeszcze za pośrednictwem telewizora, dla bezpieczeństwa. Na zgrupowaniu pojawili się natomiast i prezydent i premier. Po dosyć nudnym przemówieniu prezydenta Komorowskiego, przyszedł czas na chyba jedno z najlepszych wystąpień premiera Tuska. Niestety został przez grupę bojówkarzy PiS-owskich wygwizdany. I tłumaczenia działaczy tzw. "Solidarności", iż premier sam jątrzył, są nieprawdziwe. Gwizdy pojawiły się, zanim zdążył wypowiedzieć jakiekolwiek słowo. Jedynym wyjaśnieniem tego zjawiska jest to, iż premier samą swoją osobą, swoim istnieniem i jestestwem "jątrzy". To dlaczego go w ogóle zapraszali? Czyżby jego "jątrzenie" było zaplanowane?

Później wystąpił prezes PiSu, który w bardzo emocjonalnym i tryskającym nienawiścią oraz małostkowością wystąpieniu zaatakował przedmówców. W zasadzie nawet mi się dosyć podobało, przynajmniej forma. Był to przekaz nie tylko pewnych zmanipulowanych treści ale i stanu umysłowego osoby je wygłaszających. Całe przemówienie można skrócić tak : "Jestem spadkobiercą Lecha. Należy mi się wszystko i w zasadzie cała Solidarność należy do mnie, bo to w zasadzie mój brat Lech był jedynym prawdziwym i cudownym przywódcą Solidarności. Wszyscy inni byli małymi, przestraszonymi gnidami. Tylko JA wiem jak najlepiej poprowadzić was do świetlanej przyszłości, tylko JA, jako spadkobierca Lecha mogę to zrobić i będzie to ruch kontynuatorski. Mój brat Lech był największym przywódcą Solidarności a JA będę kontynuował tą drogę. Reszta do domu. Oni was tylko oszukują i wami manipulują, przekręcając słowa. Zobaczcie jak kłamali Komorowski i Tusk. Szczególnie Tusk". Takie treści mniej więcej przekazał w swoim przedstawieniu artysta o ksywce "prezes".

Wszystkie te występy w zasadzie nie zwróciłyby czyjejś większej uwagi, gdyby nie pewna pani, która nieprzewidzianie wtargnęła na scenę i pod wpływem słów prezesa, aby mówić tak jak jest, postanowiła mu powiedzieć jak jest. Przemówienie musiało ją poruszyć. Ta pani to niedoceniana do tej pory przeze mnie Henryka Krzywonos. Co powiedziała? Oto mały cytat : "pan panie prezesie, bardzo pana proszę, żeby pan nie buntował ludzi przeciwko sobie...". Po tych słowach przewodniczący Śniadek próbował przerwać jej wypowiedź, aż do niej podszedł, ale odważna pani nie pozwoliła sobie na takie traktowanie i dokończyła : "Ja panu bardzo współczuję, ale proszę współczuć innym i dać im normalnie żyć...".

Nie spodobało się to prezesowi, który stwierdził jedynie, iż pani Krzywonos nie zrozumiała jego przemówienia. Czyżby chciał powiedzieć : "Ta pani jest tak głupia, iż nie rozumie mojego kwiecistego, pełnego finezji języka"? Ale niestety sporo ludzi zrozumiało go dokładnie tak samo jak ta pani. Być może prezes mówił zupełnie coś innego niż chciał powiedzieć.

Na koniec, wystąpienie tego pana, przewodniczącego tak zwanego związku "Solidarność", nazywającego się Janusz Śniadek, dopięło całej gry. Słów, które wypowiedziała ta osoba nie powstydził by się sam Fidel Castro. Zastanawiałem się nawet, czy pewne fragmenty nie są ściągnięte z jego przemówień. Ale raczej nie, gdyż było to zbyt osadzone w naszych realiach. Oskarżył rząd np. o wypadek samolotu prezydenckiego i powodzie. Już samo to, iż nie zwrócił się na początku do urzędującego premiera (choć do prezydenta tak) wskazywało jaki charakter będzie miało to przemówienie. Słowa, iż "Solidarność" nie dała się sprowokować dzisiaj, są dosyć dziwne, gdyż nikt jej nie prowokował, ale sama była stroną prowokującą.

Zapowiedziałem na początku, że będzie krótko, więc kończę już.

Na zakończenie jednak chciałbym podpisać się pod apelem pana Lecha Wałęsy. Ratujmy nasz symbol narodowy jakim jest "Solidarność" lat 80 XX wieku. Jest to marka rozpoznawana na całym świecie. Jan Paweł II, "Solidarność" i Lech Wałęsa są naszymi, narodowymi twarzami. Dlaczego tak łatwo je niszczymy? Trzeba powstrzymać ten rozpad rozdzielając współczesne bojówki PiS-owskie ze Śniadkiem na czele od ruchu spełcznego "Solidarność" z tamtych lat. To przecież są dwie różne organizacje. Powstrzymajmy niszczenie naszych symboli narodowych.

I mam nadzieję, że tak jak pani Henryka przed laty zatrzymała tramwaj tak i teraz zatrzyma wrogie działania prezesa PiS.

 

 

Komentarze  

#2 Waldek
Czy sposób twojej wypowiedzi dotyczy wszystkich posiadających takie poglądy jak ty? Oczywiście, że widzę w Lechu Wałęsie bohatera narodowego i dziwię się, że są ludzie, którzy tego nie widzą. A to czy podpisał lojalkę, miał jakiś pseudonim, nie jest udowodnione, co ostatnio potwierdził również sąd. Dlaczego twierdzisz, że takie są? Chyba że pogłoski i przypuszczenia pewnych osób nazywasz dowodami. Ale nawet jeżeli podpisał lojalkę i miał pseudonim, to czy nie jest ważniejsze to co zrobił, do czego doprowadziło jego działanie, jakie są efekty tego działania? To między innymi dzięki niemu (oczywiście również dużej grupy innych ludzi) możesz wypowiadać się w sposób wolny i nie grozi ci za to więzienie. Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy czasami, kiedy przywódcą walczących o wolność był Lech Wałęsa, a czasami kiedy już ci walczący wygrali? W związku z tym, zastanów się, kto jest tzw. "zakutym łbem"?
| Cytować
#1 Jan Zniesmaczony
lech walesa to wg ciebie bohater? mowisz o tym gosciu co podpisal lojalke, mial pseudonim bolek i mimo dowodow dalej sie tego wyrzeka? ale z ciebie zakuty łeb
| Cytować

Dodaj komentarz


Wyszukaj na stronie

Losowo z galerii