Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości ekranu 1280x1024. Przy mniejszych rozdzielczościach skalowanie zdjęć z galerii powoduje znaczne zmniejszenie ich jakości. |
Gościmy
Naszą witrynę przegląda teraz 25 gości| Ciężkie moralne nadużycie. |
|
|
|
| piątek, 16 lipca 2010 19:44 | |
|
Słuchając jego słów zacząłem zastanawiać się co się dzieje z tym człowiekiem, a wygląda na to, iż dobrze nie jest. Wielka szkoda, że próbuje on sprowadzić idee swojej partii to poziomu LPR i Samoobrony. W Polsce potrzebna jest opozycja, a jeżeli jest ona silna to tym lepiej. Rząd w takim przypadku musi się bardziej kontrolować, uważać, gdyż sprawna opozycja wytknie mu wszystkie potknięcia. Niestety takimi wypowiedziami Jarosław Kaczyński spycha siebie i swoją partię do politycznego rynsztoka. Obawiam się, że wyrobi sobie opinię awanturnika, a to bardzo źle dla opozycji. Wypowiedzi przedstawicieli partii awanturniczych zawsze są odczytywane z pewnym dystansem, ostrożnością i brakiem wiary w to co mówią. Może się w końcu tak zdarzyć (może już tak jest), że każdą ich wypowiedz będziemy odczytywać wyłącznie jako nieusprawiedliwiony atak na rządzących. Taki stan rzeczy jest bardzo zły, bo powoduje likwidację możliwości kontroli sprawowania władzy przez partię opozycyjną. Nawet jeżeli zaczną krytykować to co powinni, celnie, to nikt ich nie będzie słuchał, uważając to za wymysł agresywnej polityki. A druga partia opozycyjna, którą jest SLD jest wciąż zbyt słaba, by przejąć to narządzie kontroli.
Dlaczego Jarosław Kaczyński dąży do takiego celu? Trudno powiedzieć. Może nie dąży do niego świadomie, tylko tak mu wychodzi. Będąc jednak politykiem odpowiedzialnym powinien zdawać sobie sprawę z tego co robi i do czego to może doprowadzić. Więc albo jest to szaleństwo polityczne (w związku ze śmiercią jego brata byłoby to jakoś usprawiedliwione) albo celowe działanie nastawione na wojnę i unicestwienie PiS jako partii centrowej, zdaniotwórczej, rozsądnej, prawej i sprawiedliwej. Powoli przekształca się ona w partię skrajną, w skrajną prawicę. Przypominam, iż skrajną prawicą była na przykład niemiecka partia NSDAP. Do tego dąży w tej chwili PiS. Czyżby stare zdanie z serialu „Sami swoi” brzmiące „sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” w tym przypadku znalazło ucieleśnienie?
Kończąc ten ogólny wstęp chciałbym odnieść się do poszczególnych słów użytych przez pana prezesa PiS. Oto one : "Jeżeli prezydent Komorowski usunie krzyż, który stoi pod pałacem, no to można powiedzieć, że będzie zupełnie jasne kim jest i po której w różnego rodzaju sporach dotyczących polskiej historii, polskich powiązań obecnie, jest stronie. Ten krzyż jest symbolem, symbolem który odnosi się, no przede wszystkim, bo jest pod pałacem prezydenckim, do poległego prezydenta i jego żony, ale także do wszystkich ofiar katastrofy i dopiero wtedy, kiedy w tym miejscu stanie pomnik, będzie można go gdzieś przenieść. Każdy kto twierdzi coś innego dopuszcza się ciężkiego moralnego nadużycia."
Zacznijmy więc od początku : "(...) będzie zupełnie jasne kim jest i po której (...) jest stronie". Bardzo ciekawi mnie do jakiej grupy zaliczy on prezydenta elekta Komorowskiego w przypadku, gdy ten usunie krzyż spod pałacu prezydenckiego. Czy postawi go po stronie Rosjan, Żydów, masonów, gejów, antyklerykałów czy też jakiś innych ludzi? A może wszystkich na raz? Trudno to określić. Z kontekstu całego wystąpienia a przede wszystkim z charakteru Jarosława Kaczyńskiego można stwierdzić, iż nie będą to grupy oceniane przez niego pozytywnie. Dlaczego tak powiedział? Myślę, że hamował się aby nie określić grupy docelowej konkretnie, gdyż wtedy można by go oskarżyć prawnie. Jednak większość słuchających te słowa doskonale zorientowała się o tym, iż grupa do której przypisze Komorowskiego będzie grupą tzw. zdrajców Polski. W zasadzie można to uznać za szantaż polityczny, który brzmi : "Jeżeli usuniesz krzyż, to będziesz zdrajcą".
Też bardzo zaciekawiła mnie wstawka : "(...) w różnego rodzaju sporach dotyczących polskiej historii, polskich powiązań obecnie (...)". Wszyscy wiedzą, iż Jarosław Kaczyński ma zupełnie inne zdanie dotyczące polskiej historii i współpracy międzynarodowej od obecnie rządzących. Widzi wszystko w postaci wielkiego spisku w którym uczestniczą również jego przeciwnicy polityczni. Oni to dogadują się z Rosjanami, z którymi on, najchętniej, prowadziłby wojnę, dogadują się z Unią Europejską, którą on najchętniej by jedynie doił a jak by już nie dało się więcej wydoić to by się od niej odłączył. Nie widzi zupełnie możliwości współpracy na polu międzynarodowym, możliwości realizowania wspólnych projektów ani dążenia do kompromisu. Można z NIMI współpracować tylko wtedy, gdy dzięki temu uda nam się przeforsować dokładnie to co MY chcemy. Nigdy jednak nie ustąpimy z NASZYCH żądań ani na milimetr. Albo wszystko albo nic. Niestety prowadzi to do sytuacji, gdzie jakakolwiek współpraca jest praktycznie niemożliwa. Znowu udowodnił narodowi, iż PiS nie ma żadnych możliwości koalicyjnych, więc albo wygra kolejne wybory parlamentarne z wynikiem powyżej 50% albo jego rząd znowu upadnie.
Przechodząc do następnego fragmentu dotyczącego krzyża, prawdą jest to co powiedział w pierwszej części zdania, że odnosi się on przede wszystkim do Lecha i Marii Kaczyńskich, gdyż stoi przed Pałacem Prezydenckim. Ale ciągłe powtarzanie błędnego słowa "poległych" jest już nadużyciem z jego strony. Poległy może być żołnierz na wojnie, ale nie ofiara katastrofy lotniczej. Dlaczego używa tego określenia? Oczywiście dla własnych celów. Po pierwsze, nigdy nie pogodzi się z tym, iż jego brat zginął w zwykłej katastrofie lotniczej. Tak giną tylko zwykli ludzie, a on był niezwykły. Więc nie mógł zginąć w zwykłej katastrofie. Skoro tak, to musiał to być zamach. Jak mogło dojść do zamachu? Tutaj się jeszcze waha, choć podejrzewa, że był tu układ dwóch rządów : polskiego rządu z premierem Tuskiem oraz rosyjskiego rządu z premierem Putinem na czele. Jak to zrobili technicznie, nie jest ważne. Liczą się tylko decyzje na najwyższym szczeblu.
Jeżeli to co napisałem roi się w głowie Jarosława Kaczyńskiego, to jest uzasadnione użycie słowa "polegli". Oznaczałoby to, iż prezes wciąż uważa, że pomiędzy poszczególnymi państwami toczy się zacięta wojna a ofiary tej wojny to polegli żołnierze. Trzeba przyznać, iż nieco racji w tym jest. Istnieje rywalizacja pomiędzy państwami. Nie nazywałbym jednak tej rywalizacji wojną. Jeżeli wszystko nazwiemy wojną, to toczy się ona również pomiędzy konkurującymi firmami, pracownikami dążącymi do awansu a nawet badaczami chcącymi jako pierwsi dokonać nowych odkryć. Czy oni wszyscy są żołnierzami? Raczej nie. Dlatego też jeżeli naukowiec zginie w trakcie dokonywania eksperymentu, nie mówi się, że „poległ”, ale po prostu „zginął”.
Tak więc słowo "polegli" jest wielkim nadużyciem dążącym do zwiększenia znaczenia śmierci jego brata i wykorzystywanym w grze politycznej oraz dla pobudzenia energii wśród jego zwolenników.
Odnosząc się do możliwości przeniesienia krzyża dopiero po tym jak przed Pałacem Prezydenckim stanie pomnik, chciałem zaprotestować przeciwko przeszkadzaniu w sprawowaniu rządów kolejnym prezydentom. Pałac Prezydencki jest miejscem pracy wybranych przez naród osób, które reprezentują go w pilnowaniu pracy rządu i parlamentu. Czy przed zakładami pracy innych osób, które zginęły w czasie sprawowania obowiązków służbowych stawiane są pomniki ofiar? Przed kopalniami byłoby ich wiele. Czy nie wystarczy już pochówek byłego prezydenta na Wawelu? To było za mało? Rozumiem jeszcze pomnik postawiony wybitnej osobowości, człowiekowi który bardzo wiele dokonał dla kraju, miał wybitne zasługi. Ale niestety prawda jest taka, że Lech Kaczyński prezydentem był marnym, więcej szkodził niż pomagał, powodował w kraju konflikty a na świecie bardzo często był pośmiewiskiem (patrz niemieckie „kartofle”). Nie należy się takiej osobie pomnik przed pałacem prezydenckim. Krzyż natomiast powinno się przenieść do jednego z pobliskich kościołów, gdzie chętni mogliby w skupieniu pomodlić się przy nim, jeżeli tylko mieliby taką ochotę. Osoby modlące się przed Pałacem Prezydenckim przeszkadzałyby w pracy aktualnego i następnych prezydentów. Zresztą Pałac Prezydencki nie jest miejscem przeznaczonym do modłów, a do sprawowania władzy świeckiej. Ciekawe, co by powiedział któryś z przyszłych prezydentów, jeżeli byłaby to osoba niewierząca?
Ostatnie zdanie z przytoczonego fragmentu wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego uderzyło mnie szczególnie mocno. Oto bowiem dowiedziałem się, iż dopuszczam się "ciężkiego moralnego nadużycia". Będąc jednym z tych, którzy nie zgadzają się ani na dalsze trwanie krzyża ani na pomnik przez Pałacem Prezydenckim zdaniem pana prezesa PiS mam problemy z moralnością.
Już dawno zauważyłem, iż ten pan chciałby być jedyną wykładnią moralności nie tylko w Polsce ale i na świecie. Tylko on wie, jak inni powinni żyć, co w tym życiu robić i jak się prowadzić. Jest on jedynym najsprawiedliwszym sędzią, który "za dobre wynagradza a za złe karze". Czy można już powiedzieć, iż stawia się w roli Boga? Prawdopodobnie już doszedł do tego etapu.
Kończąc ten przydługi tekst, chciałem zaznaczyć, iż z niecierpliwością czekam na kolejne "występy" pana Jarosława Kaczyńskiego. Mam nadzieję, iż dostarczy mi on wielu tematów do rozważań na swojej stronie, a widząc i przewidując co będzie się działo, strona zacznie się w końcu rozwijać dynamicznie.
|



Zakończyły się wybory prezydenckie, zaczęły się wakacje. Myślałem, że w końcu zacznie się spokój. Jednak politycy nie dają o sobie zapomnieć. Teraz dopiero zaczął się kręcić prawdziwy film, prawdopodobnie dotyczący już kolejnych wyborów. Obserwuję to wszystko i oczom oraz uszom nie wierzę. W końcu nie udało mi się powstrzymać i postanowiłem ponownie zacząć pisać o polityce na swojej stronie. W tym artykule chciałbym odnieść się do konferencji prasowej prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.
Komentarze
| Cytować
pozdro
| Cytować
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.