Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1280x1024, chociaż i pod 1024x786 też powinna wyglądać w miarę dobrze. Przy 800x600 będzie trzeba się sporo poprzewijać.

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 36 gości 

Czego naprawdę uczy Biblia?
środa, 24 listopada 2010 22:10
Spis treści
Czego naprawdę uczy Biblia?
Strona druga
Wszystkie strony

P1210586Odwiedzili mnie ostatnio Świadkowie Jehowy. Ponieważ z zasady jestem człowiekiem gościnnym, wpuściłem ich zaciekawiony wspaniałą nowiną. Muszę przyznać, iż bardzo miło się nam rozmawiało i po niecałej godzinie zostawili mi książeczkę o wdzięcznym tytule "Czego naprawdę uczy biblia?". Zaznaczyli też, iż chętnie, o tym co tam napisano, porozmawiali by ze mną. Dużo tekstu w niej nie ma, więc wziąłem się za lekturę. W tym tekście chciałbym odnieść się do pierwszego rozdziału z tej książeczki, zatytułowanego "Jaka jest prawda o Bogu?". Oczywiście jednocześnie zapowiadam kolejne omówienia (ale tego nie mogę zagwarantować, nie wiem, czy starczy mi cierpliwości).

 

Początkowo chciałem napisać tylko krótkie omówienie, ale nie mogłem się powstrzymać i napisałem coś więcej. Ale po kolei. Ponieważ książeczka podzielona jest na ponumerowane akapity, więc postanowiłem odnieść się do każdego z nich. Omówienia tekstu z książeczki zaznaczę kursywą, moje komentarze będą normalną czcionką.

Akapit 1 i 2. Na początku tego rozdziału, autorzy zauważają, iż wielu ludzi rezygnuje ze stawiania pytań, szczególnie o najważniejsze sprawy.

Tutaj muszę ich poprzeć. Zabieganie i przyziemne sprawy nie sprzyjają dogłębniejszym studiom filozoficznym lub teologicznym. Wielu ludzi, tak na prawdę, to wszystko nie obchodzi albo wystarczy im po prostu to co ich autorytety im powiedzą. Trzeba jednak zastanowić się, czy Świadkowie Jehowy również nie należą do tej grupy ludzi. Z rozmowy z nimi dowiedziałem się, iż ich poglądy pochodzą z "góry", z publikacji Towarzystwa Strażnica. A na dodatek, co jest w tym wszystkim ciekawe, Świadkowie Jehowy odrzucają naukę zwaną filozofia. A przecież to właśnie ona właśnie jest sztuką umiejętnego stawiania odpowiednich pytań. Jednak oni uważają ją za coś niedoskonałego, pochodzącego od ludzi a w związku z tym o bardzo ograniczonych możliwościach. A na dodatek filozofia pozostaje pod wpływem "duchów demonicznych" dlatego lepiej, według ŚJ, się nią nie zajmować. Więc jak to jest z tym ich żalem, że ludzie nie zadają pytań? Czyżby zależy im tylko na tym, aby ludzie zadawali pytania o niezbyt wysokim skomplikowaniu, aby im łatwo było na nie odpowiedzieć? Nie wiem jak na to odpowiedzieć i dlatego przejdźmy dalej.

Akapit 3 i 4. Podali przykłady najdonioślejszych, według nich, pytań. Oto one : "Czy Bóg się tobą interesuje?", "Jaki On jest?", "Czy ma imię?", "Czy można się do Niego zbliżyć?". Oczywiście również pytanie tytułowe książeczki jest doniosłe.

Cóż można nawet uznać iż są to pytania doniosłe, ale co z pytaniem najdonioślejszym : "Czy Bóg w ogóle istnieje?". Wiem, oni nie zadają tego pytania, bo znają na nie już odpowiedź, przecież gdyby na nie odpowiedzieć "nie", nie byłoby sensu studiowania Biblii. Ale są i inne pytania : "Skąd zło w świecie skoro wszystko pochodzi od Boga a Bóg jest wszechmogący i wszechmocny?", albo : "Po co Bogu ten świat?" itp. Na te pytania nie znalazłem satysfakcjonującej odpowiedzi w całej tej książeczce, mimo że próby odpowiedzi były. Sami zaś piszą w akapicie 4 aby szukać odpowiedzi "zadowalających" i "wiarygodnych". Z drugiej strony, bardzo dobrze, że zadają chociaż takie pytania. Jeszcze lepiej jednak byłoby gdyby chcieli spróbować na nie samodzielnie odpowiedzieć.

Akapit 5. tłumaczy, że wszystkie odpowiedzi można znaleźć w Biblii.

Cóż, zobaczymy do jakich wniosków doszli i w jaki sposób udzielili te odpowiedzi.

W dalszej części następują już podrozdziały.

 

PODROZDZIAŁ : "Czy Bóg jest niewrażliwy i nieczuły?".

Akapit 6. to zwrócenie uwagi, iż niektórzy ludzie myślą, iż Bóg się nami nie interesuje bo jest tak źle na ziemi.

Akapit 7. służy do ataku na kościół katolicki mówiąc, iż duchowni sami na nieszczęścia ludzkie odpowiadają iż "Bóg tak chciał". Odrzucają takie oskarżanie Boga o sprawstwo zła na podstawie cytatu z Biblii (Jak 1:13 Przekład ŚJ "Niech nikt, kto jest doświadczany, nie mówi: "Przez Boga jestem doświadczany". Bóg bowiem nie może być doświadczany przez coś złego ani sam nikogo nie doświadcza."). Stwierdzają jednak, iż Bóg pozwala istnieć złu zwracając uwagę na to, iż on jedynie je dopuszcza a nie powoduje.

Akapit 8. aby uzasadnić zło na prostym przykładzie opisuje ojca, który nie powstrzymuje syna schodzącego na złą drogę po opuszczeniu domu, zaznaczając że to przecież nie wina tego ojca. Tak samo nie można obwiniać Boga.

Tutaj można dać inny przykład. Przechodząc ulicą widzę, że ktoś bije staruszkę chcąc ukraść jej torebkę. Widząc to jednak nic nie robię, choć mógłbym. Czy to powoduje, że nie jestem odpowiedzialny za to co się stało? Czy na pewno Bóg nie jest odpowiedzialny za to zło się się dzieje na ziemi, ponieważ je dopuszcza. Oni tak już spłycili odwieczny problem teodycei, że aż niedobrze się robi. Ale zobaczmy co piszą dalej.

Akapit 9. To informacja, iż Bóg miał powody aby pozwolić człowiekowi pójść złą drogą a na dodatek mógł nam o nich nie mówić. Ale, ponieważ nas kocha to jednak powiedział.

Tak w ogóle mógł nic nam nie mówić i przynajmniej nie było by problemu z różnymi interpretacjami pism. Albo przynajmniej powiedzieć wszystko w sposób jasny i prosty. A ponieważ nas kocha, to zamącił nam w głowach i teraz mamy takie właśnie problemy, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. To z powodu tego wielkiego zamieszania i niejasności w pismach Bożych postało tyle różnych religii i ich odłamów. A na dodatek te wszystkie religie, pochodzące od miłościwego Boga ciągle ze sobą walczą. Nawet w dzisiejszych czasach najwięcej ludzi ginie z powodów religijnych. Do czego doprowadziła nas ta wiedza przekazana nam przez dobrego Boga.

Akapit 9 cd. Z tym problemem odsyłają nas do rozdziału 11, w którym są opisane powody Boga do dopuszczania cierpienia. Ale tutaj, na razie tylko upewniają nas, iż to nie Bóg jest za wszystko odpowiedzialny, a wręcz pomaga nam problemy rozwiązywać (Iz 33:2 Przekład ŚJ "Jehowo, okaż nam łaskę. W tobie pokładamy nadzieję. Bądź naszym ramieniem każdego ranka, naszym wybawieniem w czasie udręki.").

Ten cytat z Księgi Izajasza nie dowodzi, iż Bóg pomaga nam rozwiązywać nasze problemy, ale jedynie to, że mamy na to nadzieję.

Akapit 10. za to zaczyna nareszcie poruszać nieco głębiej problem teodycei, pisząc iż Bóg jest święty (Iz 6:3 Przekład ŚJ "I wołał jeden do drugiego, mówiąc: "Święty, święty, święty jest Jehowa Zastępów. Cała ziemia pełna jest jego chwały") i na dodatek nie jest "niczym skalany", i że właśnie jego należy darzyć zaufaniem a nie ludzi. On jest w stanie sprawić, iż całe zło zniknie.

Problemem w tym wszystkim jest to, w jaki sposób z największej miłości, największego i doskonałego dobra, mogło narodzić się zło. Ten problem próbowali rozwiązać najwięksi teologowie i filozofowie. Do tej pory wszystkie wyjaśnienia są dość słabe. Zainteresowanym proponuję poczytać nieco więcej o teodycei", a ze swej strony dodam tylko, iż ostatnio czytałem wyjaśnienia Friedricha Schellinga na ten temat, zawarte w książeczce "Filozoficzne badania nad istotą ludzkiej wolności i sprawami z tym związanymi". Nawet tak skomplikowany system metafizyczny, jaki on tam stworzył, nie doprowadził, przynajmniej dla mnie, do jasnego wyjaśnienia. Zresztą jestem w całkiem dobrym towarzystwie, Schopenhauer nawet się z niego nieco wyśmiewał. Ale wróćmy do tematu. Jeżeli zło wzięło się z szatana, czy też diabła (jak to wielu tłumaczy), to skąd ono się wzięło w diable albo szatanie? Jeżeli wynika ono z wolnej woli, którą Bóg dał aniołom, czy też człowiekowi, a wolna wola to możliwość robienia zła, więc w samej wolnej woli jest możliwość zła, więc w tym co Bóg dał było zło. A skoro w Bogu nie było zła to sam go dać nie mógł bo go nie miał. To skąd to zło? A na początku był TYLKO BÓG. Zobaczymy, może mi w końcu Świadkowie Jehowy osobiście dadzą jakąś lepszą odpowiedź, niż jest w tej książeczce.

 



 

Komentarze  

#4 konrad
przykro mi kolego ale nie podzielam entuzjazmu poprzedników gdyż moim zdaniem nie rozumiesz do końca czasami co czytasz wiec może lepiej niech nie będzie dalszej części :cry:
| Cytować
#3 Marta
wspaniała praca :-)
| Cytować
#2 tomasz
:lol: Bardzo elegancko rozebrałeś sprawę w sposób szczegółowy i logiczny !. Sprawa "zazdrości Boga" jest dla mnie nowością jeżeli chodzi o pismo.
Pozdrawiam
Tomek
| Cytować
#1 Asia
ha, dobre, czekam na ciąg dalszy...z niecierpliwości ą!
| Cytować

Dodaj komentarz


Wyszukaj na stronie

Losowo z galerii