Strona testowana na następujących przeglądarkach internetowych Mozilla Firefox 3.6.3, Google Chrome 3.0, Internet Explorer 8.0 |
Gościmy
Naszą witrynę przegląda teraz 33 gości| Władza i kasa |
|
| sobota, 07 czerwca 2008 01:19 | |||
|
Coraz więcej dowiadujemy się w jaki sposób politycy wydają nasze pieniądze. Im więcej się dowiadujemy, tym więcej zdajemy sobie sprawę, ile z nich się marnuje.
Nawet w najlepszej firmie zdarzają się złe inwestycje i to nie jest nic nadzwyczajnego, ale z tego co pokazują nam media wynika, iż u nas większość inwestycji jest nietrafiona. Co prawda nie wiadomo czy jest to prawda. Media jak zwykle przerysowują ten obraz. Po pierwsze - wycieczka naszego premiera do Peru. Politycy PiS wyliczyli już ile to by było dostępów do internetu, zup i innych bułek. Ciekawe, dlaczego nie wyliczyli ile to byłoby kartofli? Po drugie - biuro pani Pitery. Też dowiedziałem się, w podobnym stylu, ile to różnych rzeczy po przeliczeniu. A czy ktoś mi wyliczy, ile kosztuje utrzymanie partii PiS? W końcu to też z naszych podatków idzie. A to w końcu grube miliony zup dla biednych dzieci i wiele połączeń internetowych dla wiejskich szkół. Dlaczego te pieniądze mają się tak marnować? Z ostatniego raportu pani Pitery, fakt że przereklamowanego, dowiedziałem się, iż politycy korzystają z rządowych kart płatniczych do wydatków prywatnych. Kto im na to w ogóle pozwala? Rządowe karty są do wydatkowania pieniędzy na rządowe cele a nie prywatne. I niech mi nie tłumaczy jakiś były (na szczęście) minister, iż potrzebował o 23:43 (godzina przybliżona) alkoholu, bo musiał się spotkać z czeskim ministrem na ważnych politycznych dysputach. Czy nie stać go na to aby samodzielnie kupić alkohol na własny użytek? Chyba, że własną wypłatę już przechlał (kilkanaście tysięcy złotych) ! Niestety, pani Pitera rozbudziła w nas zbyt duże nadzieje co do wpisów w jej niewielkim raporcie i jego działanie było mizerne. Moim jednak zdaniem pokazało nam to co nie powinno się zdarzać - wydawanie publicznych pieniędzy do prywatnych celów. Podobno ktoś nawet nie zwrócił pożyczonej sumy. To nie ma znaczenia, czy jest to 5 zł czy 100000 zł. Kradzież jest kradzieżą. Jak ktoś jest w stanie ukraść 5 zł to i ukranie 100000 zł jak będzie miał ku temu okazję. Chciałbym się dowiedzieć, kto nie zwrócił wydanej kwoty, a kto zwrócił ją dopiero po informacji iż jakiś raport na ten temat powstaje. To byłoby ciekawa lektura. Tak, na zakończenie. Państwo musi nas kosztować. Na to nie ma rady. Należy jednak wyplenić nadużywanie stanowis do wydawania naszych pieniędzy w sposób niewłaściwy (prywatny). W normalnym kraju tacy ludzie natychmiast musieliby ustąpić ze stanowiska - patrz Szwecja.
|
