Strona testowana na następujących przeglądarkach internetowych
Mozilla Firefox 3.6.3
,
Google Chrome 3.0,
Internet Explorer 8.0

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 33 gości 

Strajki, demonstracje, pikiety Email
piątek, 18 stycznia 2008 19:25

Niedługo nowy rząd będzie miał na swoim koncie dwa miesiące rządów. Ze swej strony postanowiłem dać im słynne 100 dni spokoju. W tym czasie postanowiłem wstrzymać się z komentarzami. Ale - jak widać - nie wszyscy są tak wspaniałomyślni.

 

    Zaczęło się, zdaje się, od lekarzy. Jak co roku o tej porze, przyszedł czas negocjacji kontraktów. I tutaj wybuchło. Tusk obiecał cud - to należy nam się tyle co mają lekarze na zachodzie, a przynajmniej nie mniej niż trzy średnie krajowe. Faktycznie, trzeba przyznać, iż lekarze uwierzyli w wielki cud i to od razu od dnia zaprzysiężenia rządu. Czy lekarze myśleli, iż wystarczy wybrać Tuska, aby od razu dostać np. trzykrotną podwyżkę? To jeszcze trzeba wypracować.

    Z drugiej strony - miałem co prawda nie komentować przez 100 dni, ale co mi tam - nie widzę nigdzie słynnej prywatyzacji służby zdrowia, na którą bardzo liczyłem. Nie widzę nawet pomysłów jak to zrobić. Nie widzę projektów ustaw. Co gorsza, widzę zmianę kierunku. Widzę zmianę kierunku na utrzymanie aktualnego stanu, z ewentualnym dofinansowaniem NFZ. Znów będzie chyba ładowanie pieniędzy w skamieniałą strukturę biurokratyczną. Pieniądze trzeba oszczędzać, niekoniecznie na ciastkach na posiedzeniu rządu, ale duże kwoty idące do kosza, pchane w nieudolne struktury. Mam jednak nadzieję, na zmianę kierunku w najbliższym czasie. Czekam dalej...

    Po lekarzach przyszli górnicy. Kopalnie "Budryk" wciągnięto (czy też dopiero chcą, nie ważne) do Kompanii Węglowej. Górnicy w tej drugiej - średnio - zarabiają więcej niż ci z "Budryka". No i się zaczęło. Górnicy "biedniejsi" zrobili strajk i chcą zarabiać tyle ile ci z Kompanii Węglowej. Afera trwa. Szefostwo kopalni chce zmian powolnych w górę, oni chcą od razu. Mówią, iż im się należy, gdyż kopalnia wypracowała zysk. Żony górników jadą do Warszawy na spotkanie z Pawlakiem. Ten nie przyszedł do nich - pojechał w inne miejsce. Żony się obraziły, i zanocowały o oczekiwaniu w centrum "Dialog". Na drugi dzień wróciły do domu. Czy coś się zmieniło? Chyba nie za dużo.

    Rozumiem górników. Chcą zarabiać tyle, ile inni w ich firmie. Ale dlaczego od razu? Przecież z czasem zarobki się wyrównają. Kopalnia traci miliony z każdym dniem strajków, więc być może zysk w przyszłym roku nie będzie tak duży, a może w ogóle go nie będzie? I co wtedy? Zgodzą się na obniżenie pensji? Już widzę delegację górników, idącą do dyrektora z prośbą o obniżenie pensji ze względu na stratę firmy. Ciekawe ilu z nas może liczyć na podwyżkę, gdy tylko jego firma wypracuje zysk? I co do tego ma rząd? Co miał powiedzieć Pawlak żonom górników. "Drogie Panie. Oczywiście od jutra Pań mężowie będą zarabiabli o 2000 zł więcej". Jakoś nie mieści mi się to w głowie.

   No i ostatnie wydarzenia z nauczycielami. Ich najbardziej rozumiem. Jest to grupa zawodowa, która zarabia ze wspomnianych, najmniej. A pracę mają ciężką. Wystarczy wejść do jakiejkolwiek szkoły w czasie przerwy i posiedzieć tam chwilę. Mi wystarczą rzadkie chwile, gdy idę na spotkanie z nauczycielką mojego syna. Wychodzę roztrzęsiony harmidrem tam panującym. Ciężka praca. Nauczyciele na tle lekarzy i górników musieli zrobić demonstrację, aby i o nich nie zapomnieli. No i przede wszystkim. Jako jedyni są na całkowitym utrzymaniu rządu.

    To tyle spostrzeżeń z ostatnich dni. Czekam na zmiany systemowe w opiece zdrowotnej i może większy budżet dla nauczycieli. A co do górników. Może niech nieco poczekają? Czy oni zawsze muszą być pierwsi do wszystkich podwyżek?

 

 

This content has been locked. You can no longer post any comment.

Wyszukaj na stronie

Losowo z galerii